optymista
luty 9, 2008
Czy warto być optymistą? Czy człowiekowi, który we wszystkim dostrzega “na dzień dobry” plusy żyje się lepiej? Tego nie wiem… Pewnie dlatego, że z natury jestem pesymistą. Choć wiem co to pozytywne myślenie/dobre nastawienie/pogoda ducha korzystam z tego co najwyżej czasami. I nie wynika to z tego, że jestem wyrachowanym racjonalistą. Może z tego, że pesymizm ma się tak samo do optymizmu jak zło do dobra. A zło interesuje zawsze bardziej, prawda? Zawsze ta druga, ciemna strona jest bardziej interesująca… Dlaczego?
A mnie interesuje piękno w każdej postaci i nie ważne po której jest stronie.
Nastrój zależeć może od chwili, dosłownie od momentu, w którym obudzę się i coś mnie rozproszy… I bach… Już jestem po drugiej stronie. Za moment z powrotem. I tak w kółko…
“Nie wolno nam przerywać naszych poszukiwań, gdyż doprowadzą nas one do miejsca, z którego wyruszyliśmy, a które zobaczymy wówczas po raz pierwszy“.
T. S. Eliot ,,Cztery kwartety“.
Największym pesymistą jest ten, któremu brak sił na poszukiwania. Na szczęście u mnie jest to tylko chwilowe!